Zola Jesus to zdecydowanie jedna z najciekawszych i najbardziej charyzmatycznych artystek muzyki alternatywnej. Naprawdę nazywa się Nika Rosa Danilova, jest córką rosyjskich emigrantów i pochodzi z Phoenix w Stanach Zjednoczonych. Po rewelacyjnym występie na tegorocznej edycji OFF Festivalu w Katowicach artystka powraca w tym tygodniu do Polski, żeby zagrać aż cztery koncerty. Będzie można podziwiać ją w Warszawie, Spocie, Poznaniu i Wrocławiu. Twórczość Zoli to mieszanka ciężkiej, mrocznej elektroniki, industrialu, rocka i muzyki klasycznej. Ciężkie brzmienie idealnie komponuje się z jej mocnym głosem, a jej występy to hipnotyzujące misterium dźwięku i performance’u. Polecamy z całego serca wybrać się na któryś z czterech koncertów i dać się porwać temu niepowtarzalnemu klimatowi.

Wokalnie Zola porównywana jest często do Kate Bush, czy też do Elizabeth Frazer z Cocteau Twins. Wokalistka jednak nie lubi tych porównań i powtarza, że nie zamierza być nigdy niczyją kopią. W rozmowie opowiedziała nam między innymi o tym za co lubi Polskę, o zmaganiach z depresją i o tym jak to jest chociaż na chwilę odciąć się od rzeczywistości.

Co najbardziej lubisz w Polsce i dlaczego pierogi? 🙂

Krajobrazy i ludzi! Przebywanie w Polsce bardzo przypomina mi o miejscu z którego pochodzę i moich słowiańskich korzeniach. Ludzie, których poznałam w Polsce są tacy uroczy, mili i otwarci, dlatego tak dobrze mi się u Was występuje. A pierogi… dlatego, że są przepyszne! To moje ulubione danie, haha.

Twój występ na OFF-ie w Katowicach był dla Ciebie festiwalowym debiutem w naszym kraju. Mogłabyś opisać swoje ogólne wrażenia związane z tym koncertem?

Było niesamowicie! To jeden z najlepszych koncertów, jakie zagrałam w tym roku. Publiczność była bardzo zaangażowana i pełna wsparcia. Przytuliłam prawie każdego z widowni. Czułam się niezwykle mocno otoczona miłością i troską ze strony ludzi, którzy tam byli. To był niezapomniany występ.

Wolisz grać w na festiwalach czy w klubach?

Zdecydowanie w klubach. Festiwale bywają przerażające, bo ludzie często nie przychodzą tam po to, żeby usłyszeć właśnie Ciebie. Nigdy nie wiesz, czy ludzi którzy Cię oglądają obchodzi Twój występ, czy są fanami. W klubie wiem, że wszyscy którzy tam są chcą tam być, więc w takich miejscach czuję się dużo bardziej pozytywnie. Lubię też to, że w klubie mam dużo większą kontrolę nad otoczeniem. Granie na zewnątrz, w dziennym świetle nie tworzy takiej atmosfery.

Co najbardziej lubisz w trasach koncertowych?
Zwiedzanie świata i poznawanie nowych ludzi. Kocham podróżować i doświadczać tego, jak żyją inni.

Jaka była najdziwniejsza rzecz, jakiej doświadczyłaś ze strony fanów?

Kiedyś dostałam list od więźnia, który odsiadywał dożywotni wyrok za morderstwo. Napisał, że moja muzyka bardzo mu pomogła w przeżywaniu depresji za kratkami.


 

Twój ostatni album opowiada głównie o zmaganiach z depresją i walce z wewnętrznymi demonami. Możesz powiedzieć coś na ten temat, zwłaszcza z myślą o osobach z podobnymi problemami?

Depresja jest przebiegła, bo niezwykle rzadko zdarza się, że tak po prostu znika. Jeżeli widzisz u siebie predyspozycje ku depresji i lękom, na pewno będą się one przewijać przez Twoje życie. Zmaganie się z tym problemem bywa niezwykle ciężkie, ale im więcej się na ten temat rozmawia i go normalizuje, tym mniej osób czuje się samotnie w swoim cierpieniu. Mam nadzieję, że mówiąc o tych rzeczach przyczyniam się do tego, że zdrowie psychiczne staje się tematem dyskusji, zamiast udawania, że ono nie istnieje.

Myślisz, że piosenki o wewnętrznych walkach pomagają ludziom z podobnymi problemami, tak jak piosenki o złamanym sercu pomagają ludziom po rozstaniach?

Zdecydowanie. Mi pomagają! Kiedy słucham muzyki związanej w jakiś sposób z depresją, napisanej przez kogoś, kto ma problemy ze swoim zdrowiem psychicznym, czuję się mniej sama w mojej własnej sytuacji. Bywa to niezwykle pocieszające.

Ocovi powstawało w małym domku w środku lasu. Dobrze jest tak odciąć się na jakiś czas od rzeczywistości?

Tak myślę. Odcinanie się jest dla mnie czymś ważnym. Jestem bardzo wrażliwą osobą, często czuję się przytłoczona przez wielkie miasta i tłumy ludzi. Las jest rewelacyjnym miejscem, żeby się zresetować i na powrót połączyć z samą sobą.

Jak zachęciłabyś kogoś, kto nigdy o Tobie nie słyszał do przyjścia na koncert?

Myślę, ze warto wyjść z domu i spróbować czegoś nieznanego! Często boimy się zaangażować w jakieś doświadczenie, dopóki nie wiemy co dokładnie dostaniemy. Obiecuję, że będzie to bardzo przyjemnie spędzony czas i będziecie mogli zetknąć się z czymś nowym.